Cena za wolny wieczór

Mój Randkowiec wymiękł. Kompletnie się tego nie spodziewał. Gdy spojrzałam na niego po 2 godzinach, jego mina mówiła: „O szlag, i co ja mam z tym teraz zrobić?”

Znajomi zaoferowali się, że przyjmą na trochę Bobsa (czyli nasze dziecko) pod dach (tak, dobrze kminisz, mam z Randkowcem dziecko, legalnie i świadomie) i… nie zadawaliśmy więcej pytań. Ani ich – skąd taki przypływ dobroci i jakie będą tego konsekwencje dla nas? Ani siebie nawzajem.

Rzuciliśmy się na kino, popcorn i pepsi. A raczej na pepsi, popcorn i kino. W tej kolejności. Poprosiliśmy, żeby jeszcze dosypali soli i cukru, bo od 3 lat tylko zielone warzywa, siemię lniane, ciasteczka owsiane i dawanie dobrego przykładu. Zapadliśmy się w fotele z głupimi ze szczęścia minami, wystawialiśmy uzębienie do reklam, prześcigaliśmy się w tym, kto weźmie więcej popcornu w jedną garść, i siorbaliśmy tak, jakby od połykanego cukru zależała nasza przyszłość. A potem wgięło mnie w fotel.

Dość powiedzieć, że tak po 15 minutach filmu ręka z puchatym popcornem opadła mi na kolana i tam została do końca. Joker. Piękno. Ge-nial-ny. Cały. I w szczegółach. Joaquin Phoenix przeniósł mnie na drugą stronę bólu, o którym jest ten film, i zostawił tam w zachwycie. Nad pięknem tego, co zobaczyłam. Rozbeczałam się and it was an ugly cry. Nie ze smutku, ani współczucia. Byłam… jakby to powiedzieć… byłam… no…. do tego stopnia wzruszona (sic!). Też się tego nie spodziewałam po filmie. Pierwsze urodziny syna, pierwszy wierszyk na dzień matki… nic! Nic w porównaniu z efektem Joker’a. Sorry, Bobs. (No dobra, przyznaję, gdy zaczynał chodzić do pierwszej placówki oświatowej – ryczałam jak stado owiec rano na widok łąki, którą im ktoś przez noc pokrył betonem).

Na szczęście siedzieliśmy w ostatnim rzędzie i tylko jedna para z gimbazy musiała się koło nas przecisnąć do wyjścia. Chichrali się i tak przez większość filmu, wiec nie zrobiło mi różnicy, gdy nieumiejętnie ukrywali śmiech na mój widok. (Znasz to? Grupa nastolatków zbija się w wielogłową hydrę, śmieje do rozpuku, ukrywa przy tym paszcze sobie nawzajem w rękawach kurtek, a to wszystko na widok np. białych kozaków modnych 2 sezony temu – horror!).

Mój Randkowiec wymiękł. Na szczęście szybko się pozbierał i przełączył na tryb „zaopiekować się” (skądinąd – uwielbiam!). Wyjął mi puchaty popcorn z ręki, ubrał i wyprowadził. Nie na żarty się zaniepokoił. Ja w sumie też. Czyżby to ten cukier? Sól? Może parę godzin wolnego? Nigdy więcej! (Żartowałam, niezrównoważenie psychiczne przy obcych to w sumie niezła cena za wolny wieczór.)

A ty? Byłaś na Jokerze? Jak ci się podobał? Napisz proszę na kontakt@dwa-slowa.pl. Zastanawiałaś się kiedyś na czym polega wielkość aktora? Moim zdaniem dokładnie na tym samym, na czym polega wielkość tekstu. Nie krzyw się tak, już mówię. Chodzi mi o pokazanie emocji przez ciało. Wyobraź sobie aktora, który na przesłuchaniu do nowej roli ma zagrać „szczęśliwego faceta” i zaczyna od tego, że staje i mówi: „jestem szczęśliwy”. Jaki werdykt? Dziękujemy panu, następny proszę. To samo jest z tekstem. Że w tekście się nie da, bo trzeba napisać „szczęśliwy facet”? no właśnie moim zdaniem nie! Zaraz ci pokażę na przykładzie. Przykład wzięty z internetu, ze strony coach’a.

Wersja poprawna stylistycznie, gramatycznie, logicznie itp. itd:
Pomagam menadżerom wysokiego szczebla w wypaleniu zawodowym.”

Wersja „Joker-style”:
Pomagam menadżerom, którzy pracują po kilkanaście godzin na dobę znów się uśmiechać i przeciągać z rozkoszą po przebudzeniu.

Wersja „Joker-style delux„:
Pomagam tym, którym odpowiedzialność za pracę setek osób przytyka często wdech i którzy latami pracują po kilkanaście godzin na dobę. Pomagam im, żeby znów mogli oddychać pełna piersią i przeciągać się z rozkoszą w każdy poniedziałek rano.

Co zrobiłam?
Żeby przejść od wersji poprawnej do „Joker-style” wystarczy zadać sobie pytanie:

Co zarejestrowałaby kamera przemysłowa, gdybyś wyświetliła film pt. „pomagam menadżerom wysokiego szczebla w wypaleniu zawodowym”.

Co zobaczysz ty przez swoją kamerę? Dam sobie dwie ręce uciąć, że tego, co zobaczysz ty, nie zobaczy nikt inny. Każdy zobaczy coś innego. Przykład, który wybierzesz ty będzie tylko i wyłącznie twój. To jest właśnie ten niepowtarzalny, mityczny, własny głos w pisaniu.



Jeśli przejście od wersji poprawnej do Joker-style ci się spodobało, prześlij mi kawałek swojego tekstu. Chętnie pokażę, jak można wyciągnąć z niego wszystko to, co najlepsze. Czekam na twój tekst pod: kontakt@dwa-slowa.pl

Jeśli pomyślałaś, że te wskazówki mogłyby się komuś przydać – podziel się, prześlij link do niego znajomym.

Zapraszam też do polubienia Dwóch Słów na FB i na webinar 14.01.2020 r. o 5 podstawowych i łatwych do uniknięcia błędach w pisaniu online, które popełnia mnóstwo start-up’ów. Podczas webinaru dodatkowo podam 10 inspiracji na mega-skuteczne tematy i początki maili. Dla obecnych na żywo BONUSSSSS!

Jak nawiązać relację z klientem jednym zdaniem?   Mam dla Ciebie proste i radykalne narzędzie - prezent na powitanie


Narzędzie jest radykalne, bo efekt też ma być taki. To panaceum na całe zło, czyli tekst, który jest poprawny, ale nie porusza czytelnika. W prezencie na dobry początek naszej znajomości chciałabym Ci podarować pełnokrwistą dawkę wiedzy na 16 stronach.
Gdzie je wysłać razem z instrukcją obsługi? Podaj proszę adres emailowy poniżej.

*Podając swój email wyrażasz zgodę na otrzymywanie newslettera, informacji o nowych artykułach, produktach i usługach Dwóch Słów. Zgodę można w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

kontakt

Dziękuję!!!

I bardzo proszę.
Niedługo w twojej skrzynce zawita "Radykalne narzędzie, dzięki któremu nawiążesz relację z klientem". Sprawdź na wszelki wypadek spam i dodaj mój adres
kontakt@dwa-slowa.pl do zaufanych.